Rano zaskoczył mnie problem jelitami, Antoine stwierdził, że jestem blado - zielona. Biegunka, z przerwami, męczyła mnie do około godziny siedemnastej. Nie nie jadłam, uzupełniałem jedynie elektrolity na przemian co 2h z braniem węgla. Niestety moje plany przez tą przygodę legły w gruzach. Nie byłam na pobraniu krwi, ani wizycie u ginekologa. Do ginekologa następny wolny termin na 23 lutego. Szkoda. I yba poszukam innego w związku z tym. Chciałabym w cyklu styczniowym zrobić już badania hormonalne. Teraz już czuję się dobrze, jutrzejsze spotkanie z psycholożką powinno dość do skutku. Teraz jestem już śpiąca, zmęczona i rozczarowana nie produktywnym czasem, którego pozostało tak mało. Sesja tuż tuż, do matury z historii sztuki zostało około 120 dni. Dziwi mnie jedynie to, że nie czuję przerażenia i w sumie spokojnie podchodzę, bez paniki, ale że świadomością ogromu pracy przede mną.
Zdjęcie nie oddaje w pełni piękna nieba, ale właśnie tak wyglądała pierwsza pełnia księżyca w 2026 roku z mojego okna sypialni — w Carrières-sur-Seine, 3 stycznia o godzinie 17:07. Gałęzie drzew splatały się w misterną koronkę, przez którą przebijał się blask księżyca. Niebo mieniło się pastelowymi odcieniami różu, fioletu i błękitu, a miasto w tle zdawało się na chwilę zatrzymać. To był moment ciszy, światła i początku.