Tu postanowiłam kontynuować moje „vitaliowe życie” .
Kiedyś, gdy zaczynałam ten blog, towarzyszyła mi głodówka — miał być zapisem jej przeżywania. Dlatego ten blog wydaje mi się bardziej „vitaliowy” niż tamten drugi Na drugim pojawią się zupełnie inne treści, ale i tam zamierzam się pojawiać.
Ostatnio nie miałam tematów do pisania, a i ochoty niewiele. Życie jednak, jak zwykle, znalazło sposób, by przypomnieć o sobie. Czuję, że muszę to teraz wyrzucić z siebie.
Wczoraj, późnym wieczorem, dotarła do mnie wiadomość o śmierci mojego wujka — brata mamy. Kiedy miałam dziewiętnaście lat, odszedł mój tata, a od tamtej pory wujek Fredek zastępował mi ojca. Byłam z nim bardzo blisko i jest mi cholernie ciężko, przykro, i nawet nie wiem, co jeszcze. Mam całą masę nieprzyjemnych emocji, których nie potrafię opisać.
Jeszcze nie znamy terminu pogrzebu, ale chcemy pojechać do Białegostoku jak najszybciej. Dzieci zostają w domu, głównie ze względu na szkołę, a rodzice Antoine zamieszkają u nas na ten czas. Jakby trudów było mało, teść ma we wtorek operację — wymianę dolnej szczęki z lewej strony (implanty). Musi się na niej pojawić, inaczej czekałby miesiącami. Pogrzeb i tak odbędzie się dopiero pod koniec przyszłego tygodnia, bo nie będzie w samym Białymstoku. Organizacja wymaga czasu. Najpewniej wyjedziemy we wtorek, zaraz po operacji.
W takich momentach mocno żałuję, że nie mieszkam w Polsce. Z drugiej strony moi rodzice już nie żyją, a tutaj mam francuskich rodziców i rodzinę, na których zawsze mogę polegać — są bezwarunkowo pomocni.
Mój wyjazd do Białegostoku ma też jedną pozytywną stronę: osobiście złożę dokumenty na maturę z historii sztuki w moim dawnym liceum.
Ojejku, współczuję i przytulam do serca. Takie ostateczne pożegnania są trudne ... 💜
OdpowiedzUsuńWyrazy współczucia
OdpowiedzUsuńsmutne to
OdpowiedzUsuń