Przejdź do głównej zawartości

Posty

(3 DW) "Systematyczne" pisanie

Jak widać, systematyczne pisanie wciąż nie wychodzi mi tak, jak bym chciała, ale uczę się naprawdę regularnie. W ostatnich tygodniach miałam kilka spotkań z różnymi lektorami języka francuskiego. Szukałam kogoś, kto pomoże mi przygotować się do egzaminu DALF C1. Ostatecznie pracuję z Basią z Katowic. Od razu przypadła mi do gustu — jej podejście, energia i temperament. Już w trakcie rozmowy czułam, że to właśnie z nią chcę pracować przez kolejny rok. Od razu dostałam pracę domową: tekst z ćwiczeniami, gramatykę i książkę do przeczytania. Generalnie będę miała od jednej do trzech książek miesięcznie, w zależności od ich długości. Dość intensywnie, ale właśnie tak lubię. Wykupiłam też dostęp do l’Académie Français avec Pierre . Zajęcia odbywają się online w czasie rzeczywistym — konwersacje, gramatyka i warsztaty. Wybieram takie, jakie chcę i kiedy chcę. Prowadzą je Francuzi z wykształceniem lektorskim i pedagogicznym. Wybór jest ogromny, a mogę uczestniczyć na różnych poziomach zaawanso...
Najnowsze posty

(11 DW) Dalsze plany...

Od września zaczynam z Art Freak 'iem Triathlon Maturalny 5.0. To kurs przygotowujący do matury z historii sztuki — na razie są tylko zapisy oczekujące , ale ja już wiem, że tam wrócę. Przerabiałam 4.0 w tym roku i absolutnie uwielbiam Kasię , która go stworzyła. To ona sprawiła, że nie tylko polubiłam historię sztuki, ale wręcz zakochałam się w uczeniu się jej. I ciągle mi mało. Od początku wiedziałam, że w kolejnym roku szkolnym wrócę po więcej. Ponieważ miałam też wykupiony w  Art Freak Maraton Maturalny 7.0 , teraz powtarzam cały materiał według tego planu. Czternaście tygodni, a ja chcę przerobić jeden „tydzień” dziennie — szybki przelot, żeby odświeżyć wszystko, co już znam. Korzystam z materiałów z obu kursów, a także z tego, co jest na stronie Matura z historii sztuki : „Historia sztuki w pigułce” i Vademecum od dr Eweliny. I naprawdę — momentami te materiały pięknie się uzupełniają. Zaglądam też do innych źródeł, o których będę pisała na bieżąco. I dla porządk...

(10 DW) Porządek czy nowy rozdział

O głodówce będę pisała głównie na Lekka Ja . Tam ten temat bardziej pasuje i tam będą szczegóły dzień po dniu. Będą też moje codzienne, zwyczajne dni. Piątek spędziliśmy w Paryżu i odwiedziliśmy między innymi Cloître des Billettes. Antoine przeciągnął mnie przez pół Paryża — ponad 18 km. Natomiast opisy ciekawych miejsc, które odwiedzam i które są związane z moim celem, czyli historią sztuki, będą  tutaj. Na tej stronie chcę pisać raczej o tym, jak w wieku prawie 50 lat zmieniam swoje życie.  Zaczynam ten nowy rozdział spokojnie, ale z poczuciem, że wreszcie idę tam, dokąd od lat chciałam dojść. Nie na skróty, nie „kiedyś”, tylko teraz — w wieku prawie pięćdziesięciu lat, z całym bagażem doświadczeń, prób, powrotów i zawahań. To miejsce będzie zapisem tej drogi. Nie spektakularnej, nie instagramowej, tylko prawdziwej — takiej, w której człowiek czasem się potyka, czasem biegnie, a czasem po prostu idzie przed siebie, bo wie, że inaczej nie umie. Kiedyś skończyłam finanse na ...

(7 DW) Dzisiaj trochę o zdrowiu…

  Ostatnio trochę mi się przytyło, bo dużo siedzę. Po pierwsze, całe popołudnia spędzam na zajęciach z Romanistyki. Po drugie, rankami ogarniam prace domowe i zaległości, staram się też wcisnąć naukę historii, historii sztuki i przygotowania do FCE. Jest tego dużo, a ja czuję się w permanentnym niedoczasie. Zabieram się za opanowanie organizacji czasu, bo jakoś utknęłam. Po drugie — rozleniwiłam się. Po trzecie — jem przypadkowo, choć wciąż są to maksymalnie dwa posiłki dziennie. Oby do końca roku akademickiego… Pod koniec czerwca mam sesję i wakacje. Wtedy naprawdę wezmę się za siebie! Plan jest taki, że w międzyczasie chcę zacząć się trochę ruszać, chociażby chodzić na spacery. Nawet spacery ostatnio zaniedbałam. „Źle się dzieje w państwie duńskim!” Wczoraj ostatecznie byłam na zajęciach, bo tak padało, że nawet Nora nie chciała wyjść. Zostałam więc w domu i uczestniczyłam w nich aktywnie. Dzisiaj świeci słońce, a krótkie kolokwium mam dopiero o 19:15. Wybieram się z Antoine’em d...

(6 DW) Długi weekend! oraz dlaczego mnie nie było...

  Trochę skaczę ze strony na stronę, ale chcę pozostać z dziewczynami z Vitalii (obecnie są na lekkaja.pl: https://lekkaja.pl/pamietniki/uzytkownik/Zapiski_Isabelle ), a z drugiej strony rozpoczęłam już pisanie tu i tu chciałabym zostać. Trochę się miotam. Chyba pozostanę przy wklejaniu linków do wpisów. Generalnie Romanistyka jest dość wyczerpująca, zwłaszcza że są to studia dzienne. Niby hybrydowe, ale na zajęciach muszę być przed kamerą, aktywnie uczestniczyć i być przygotowana. Zawiesiłam maturę z historii sztuki na rok, ale nie rezygnuję — wciąż się uczę, choć w tym roku akademickim Romanistyka jest dla mnie priorytetem. Nadal też chodzę po muzeach i dużo zwiedzam. Dzieci rosną jak na drożdżach — David jest już wyższy ode mnie o jakieś 2–3 cm, a Mela szybko go goni. David na początku maja (trzeciego) skończył 14 lat, a Melanie 6 kwietnia — 12. Z mężem po staremu. W sumie nie wiem, od czego zacząć, bo działo się sporo. Chyba najlepiej będzie, jeśli będę pisała na bieżąco. A...

(16 DW)

Rano zaskoczył mnie problem jelitami, Antoine stwierdził, że jestem blado - zielona. Biegunka, z przerwami, męczyła mnie do około godziny siedemnastej. Nie nie jadłam, uzupełniałem jedynie elektrolity na przemian co 2h z braniem węgla. Niestety moje plany przez tą przygodę legły w gruzach. Nie byłam na pobraniu krwi, ani wizycie u ginekologa. Do ginekologa następny wolny termin na 23 lutego. Szkoda. I yba poszukam innego w związku z tym. Chciałabym w cyklu styczniowym zrobić już badania hormonalne.  Teraz już czuję się dobrze, jutrzejsze spotkanie z psycholożką powinno dość do skutku. Teraz jestem już śpiąca, zmęczona i rozczarowana nie produktywnym czasem, którego pozostało tak mało. Sesja tuż tuż, do matury z historii sztuki zostało około 120 dni. Dziwi mnie jedynie to, że nie czuję przerażenia i w sumie spokojnie podchodzę, bez paniki, ale że świadomością ogromu pracy przede mną.

Pełnia księżyca

  Zdjęcie nie oddaje w pełni piękna nieba, ale właśnie tak wyglądała pierwsza pełnia księżyca w 2026 roku z mojego okna sypialni — w Carrières-sur-Seine, 3 stycznia o godzinie 17:07. Gałęzie drzew splatały się w misterną koronkę, przez którą przebijał się blask księżyca. Niebo mieniło się pastelowymi odcieniami różu, fioletu i błękitu, a miasto w tle zdawało się na chwilę zatrzymać. To był moment ciszy, światła i początku.