Trochę skaczę ze strony na stronę, ale chcę pozostać z dziewczynami z Vitalii (obecnie są na lekkaja.pl: https://lekkaja.pl/pamietniki/uzytkownik/Zapiski_Isabelle), a z drugiej strony rozpoczęłam już pisanie tu i tu chciałabym zostać. Trochę się miotam. Chyba pozostanę przy wklejaniu linków do wpisów.
Generalnie Romanistyka jest dość wyczerpująca, zwłaszcza że są to studia dzienne. Niby hybrydowe, ale na zajęciach muszę być przed kamerą, aktywnie uczestniczyć i być przygotowana. Zawiesiłam maturę z historii sztuki na rok, ale nie rezygnuję — wciąż się uczę, choć w tym roku akademickim Romanistyka jest dla mnie priorytetem. Nadal też chodzę po muzeach i dużo zwiedzam.
Dzieci rosną jak na drożdżach — David jest już wyższy ode mnie o jakieś 2–3 cm, a Mela szybko go goni. David na początku maja (trzeciego) skończył 14 lat, a Melanie 6 kwietnia — 12. Z mężem po staremu.
W sumie nie wiem, od czego zacząć, bo działo się sporo. Chyba najlepiej będzie, jeśli będę pisała na bieżąco.
A wczoraj rozpoczął się długi weekend dla dzieci i męża. Ja co prawda mam zajęcia na studiach, ale chyba trochę sobie odpuszczę. Jutro muszę być tylko na kolokwium z hiszpańskiego. Zobaczę jeszcze, co Antoine wymyśli, ale jakoś mam ogromną ochotę na odpoczynek.
Wczoraj też była u nas teściowa — jak co środę — pomaga uczyć się dzieciom. David nawet upiekł ciasteczka z czekoladą. Całkiem zjadliwe mu wyszły.
Ja osobiście całe popołudnie byłam podekscytowana maturą, którą zdawali koleżanki i koledzy z kursu. Na forum huczało, a o 20:30 mieliśmy spotkanie z Kasią i egzaminatorem, panem Wojtkiem, na omówienie arkusza, który opublikowany został już o 19:00. Zaskoczenia było trochę, choć dzień wcześniej na spotkaniu przewidywaliśmy tematy — i to całkiem trafnie. Cudowna jest ta społeczność! Historię sztuki zwykle wybierają na maturze ludzie z serca. Porozumienie zatem jest zupełne. Do tego młodzi ludzie mają dużo poczucia humoru, ciut innego niż moje pokolenie ('77). Daje to fantastyczne doświadczenie i otwartość. Myślę, że dzięki takiemu doświadczeniu moje nastoletnie dzieci jestem po pierwsze w stanie lepiej rozumieć, po drugie — lepiej wychowywać. Poza tym też zobaczyć, ile tak młodzi ludzie potrafią już wiedzieć. Wspaniale! I serio, już jakiś czas temu spojrzałam na moje dzieci ciut inaczej. Nie wspomnę już o tym, że Melanie w wieku niespełna siedmiu lat czytała już Iliadę Homera (wymóg w szkole), a ja czytałam dopiero w liceum, a potem dużo później ze względu na zainteresowania. Oczywiście nie obywa się bez głupich żartów czy mało politycznie poprawnych określeń, ale generalnie jestem pod wrażeniem.
W związku z powyższym na kurs zapisuję się w przyszłym roku. Ja poważnie dużo się uczę od tych młodych ludzi, którzy mogliby być moimi dziećmi. I tylko nie wiem, czy to zabawne, czy normalne, czy dziwne — ja mało odczuwam różnicę wieku. Jedynie wtedy, gdy słyszę słowa, których nie rozumiem. Chociaż coraz bardziej rozumiem ten język. 😉
Komentarze
Prześlij komentarz