Ostatnio trochę mi się przytyło, bo dużo siedzę.
Po pierwsze, całe popołudnia spędzam na zajęciach z Romanistyki. Po drugie, rankami ogarniam prace domowe i zaległości, staram się też wcisnąć naukę historii, historii sztuki i przygotowania do FCE. Jest tego dużo, a ja czuję się w permanentnym niedoczasie.
Zabieram się za opanowanie organizacji czasu, bo jakoś utknęłam.
Po drugie — rozleniwiłam się.
Po trzecie — jem przypadkowo, choć wciąż są to maksymalnie dwa posiłki dziennie.
Oby do końca roku akademickiego… Pod koniec czerwca mam sesję i wakacje. Wtedy naprawdę wezmę się za siebie!
Plan jest taki, że w międzyczasie chcę zacząć się trochę ruszać, chociażby chodzić na spacery. Nawet spacery ostatnio zaniedbałam. „Źle się dzieje w państwie duńskim!”
Wczoraj ostatecznie byłam na zajęciach, bo tak padało, że nawet Nora nie chciała wyjść. Zostałam więc w domu i uczestniczyłam w nich aktywnie.
Dzisiaj świeci słońce, a krótkie kolokwium mam dopiero o 19:15. Wybieram się z Antoine’em do Paryża.
Antoine ma dla mnie jakąś niespodziankę do pokazania…
Komentarze
Prześlij komentarz