Mamy już czwarty dzień 2026 roku, a ja wciąż nie znalazłam czasu na wpis i życzenia.
Ostatnio mam też wyraźny spadek nastroju, który może być związany ze stanem początkowym po wprowadzeniu leków przeciwdepresyjnych.
Byłam na pierwszym spotkaniu z psycholożką i mam wrażenie, że dobrze się rozumiemy. Oczywiście okaże się to dopiero z czasem, ale na razie zaczynam terapię — będziemy widywać się co tydzień, we wtorki. Leki mam od nowego psychiatry, do którego trafiłam z polecenia psycholożki. Odwiedziłam też lekarza rodzinnego po skierowania na badania, które oboje zasugerowali. Jutro w końcu idę na pobranie krwi oraz do ginekologa.
O psycholożce nie mogę jeszcze wiele powiedzieć i nie chcę popadać w przesadny optymizm. Na ten moment bardzo odpowiada mi jej całościowe podejście. Zaproponowała, żebym — oprócz podstawowych badań — zrobiła również te związane z perimenopauzą. W końcu 31 stycznia kończę 49 lat. Jak zauważyła, rozregulowane hormony mogą wpływać na nastrój i prowadzić do depresji, a ja przecież od dawna czuję, że coś we mnie drży, jakby bez powodu.
Do tego dochodzi moje samopostrzeganie. Każdy, kto czyta mnie od jakiegoś czasu, pewnie zauważył, że mam z tym problem — ciągle próbuję coś sobie udowodnić, wciąż chwytam się nowych wyzwań. A przecież to tylko kolejne warstwy, którymi próbuję przykryć coś, co i tak w końcu wychodzi na wierzch.

Dobrze że trafiłaś na fajnego specjalistę powodzenia w terapii
OdpowiedzUsuń