Przejdź do głównej zawartości

(11 DW) Dalsze plany...

Od września zaczynam z Art Freak'iem Triathlon Maturalny 5.0. To kurs przygotowujący do matury z historii sztuki — na razie są tylko zapisy oczekujące, ale ja już wiem, że tam wrócę. Przerabiałam 4.0 w tym roku i absolutnie uwielbiam Kasię, która go stworzyła. To ona sprawiła, że nie tylko polubiłam historię sztuki, ale wręcz zakochałam się w uczeniu się jej. I ciągle mi mało. Od początku wiedziałam, że w kolejnym roku szkolnym wrócę po więcej.

Ponieważ miałam też wykupiony w Art Freak Maraton Maturalny 7.0, teraz powtarzam cały materiał według tego planu. Czternaście tygodni, a ja chcę przerobić jeden „tydzień” dziennie — szybki przelot, żeby odświeżyć wszystko, co już znam. Korzystam z materiałów z obu kursów, a także z tego, co jest na stronie Matura z historii sztuki: „Historia sztuki w pigułce” i Vademecum od dr Eweliny.
I naprawdę — momentami te materiały pięknie się uzupełniają. Zaglądam też do innych źródeł, o których będę pisała na bieżąco. I dla porządku: nie mam żadnej współpracy z żadną z tych stron. Dzielę się tylko swoim doświadczeniem, bo wiem, jak trudno znaleźć coś sensownego, kiedy człowiek zaczyna od zera.

Chcę powtórzyć materiał na szybko, bo 6 czerwca mam konsultacje u Pani Eweliny. Chcę z nią pracować głównie nad pisaniem prac, ale też nad bieżącym materiałem i planowaniem powtórek. Mam poczucie, że takie podwójne działanie — Art Freak plus konsultacje u Pani Eweliny - pomoże mi szybciej wyłapać braki i nada kierunek. A ja tego kierunku bardzo potrzebuję, bo inaczej tonę w ilości treści.

Jednocześnie zdecydowałam, że podejdę do matury rozszerzonej z angielskiego. To krok w stronę certyfikatu, który i tak muszę zdobyć. Wykupiłam dwa kursy maturalne: oba online, jeden z nauczycielem na żywo, żeby ćwiczyć regularnie i nie odpuszczać. Ten z nauczycielem (Kursy Sowa) startuje we wrześniu, a z drugiego (Kursy do matury) mam już materiały i mogę zaczynać.

W czwartek mam też pierwsze zajęcia z nauczycielką, która przygotuje mnie do DALF C1. Chcę zdać francuski wcześniej niż pod koniec studiów — ten język jest mi potrzebny tu, we Francji, do codziennego życia. Sylwia, z którą będę pracować, jest egzaminatorką DELF/DALF i mieszka we Francji, jak ja. Wierzę, że pomoże mi dojść do celu szybciej, niż gdybym miała iść sama.

Poza tym uczę się też łaciny i włoskiego. Łaciny prywatnie — z profesorem z UW, z Instytutu Klasycznego, co samo w sobie brzmi jak przygoda intelektualna. Włoski mam na studiach i ostatecznie to go wybrałam, kiedy musiałam zdecydować się na jeden język. Hiszpański musiał chwilowo odejść na bok, ale wrócę do niego za rok, już po certyfikatach z francuskiego i angielskiego.

Naprawdę chcę te wszystkie języki mieć „ogarnięte”, każdy z innego powodu, każdy potrzebny na innym etapie życia.

Pracy mam teraz naprawdę dużo. Zbliża się sesja, powtórki, kursy, konsultacje… i paradoksalnie czuję, że działam najlepiej właśnie wtedy, kiedy mam napięty grafik i presję czasu.

Tylko że w domu cały czas mam z tyłu głowy Davida i jego brzuch, to wszystko, co się dzieje, co nie daje odpowiedzi.


Komentarze

  1. A do czego jest Ci potrzebny każdy z aspektów tego skomplikowanego planu? Na przykład certyfikat z angielskiego? Jesli znasz to chyba na tym etapie nie ma to takiego znaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zreszta juz rok temu sie o tym dowiedzialam, gdzies tam nawet o tym u siebie wspominalam...

      Usuń
  2. Niestety ma znaczenie, tam gzie chce isc dalej wymagaja papieru potwierdzajacego z kazdej czesci edukacji, zwlaszcza znajomosci jezyka, takze kiedys w przyszlosci i certyfikat z wloskiego mi sie moze sie przydac, zreszta na studiach jest praktyka zdawanie tych certyfikatow, a przeciez sam dyplpm filologii powinien wystarczyc... Dzis nawet bylam na takim spotkaniu z MSZ i tam tez o tym mowili, chociasz ja w dyplomacje nie zamierzam sie bawic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze Cię znów czytać. Ja Cię chyba kiedyś pytałam, ale nie pamiętam odpowiedzi :D To wszystko to pod rozwój osobisty, czy chęć podjęcia pracy w innej działce? Czemu historia sztuki w PL, a nie w Paryżu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod rozwoj osobisty, ale tez mysle o zmianie kariery zawodowej. Oczywiscie chcialabym pracowac i robic to, co sprawia mi przyjemnosc. A dlaczego w Polsce, to skomplikowane i wlasciwie nie potrafie na to pytanie jednoznacznie odpowiedziec. Zreszta mysle o kontynuacji w Paryzu. Chba glownym problemem jest dostanie sie tutaj na takie studia w moim wieku bez punktu zaczepienia a byc moze nie wiem nawet jak to jest i jakos tak z gory zalozylam. Chyba po prostu mi tak latwiej, a poza tym ciagnie mnie do Polski, chce tam przebywac chociaz chwilami.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Smutny poczatek...

Tu  postanowiłam kontynuować m oje „vitaliowe życie” . Kiedyś, gdy zaczynałam ten blog, towarzyszyła mi głodówka — miał być zapisem jej przeżywania. Dlatego ten blog wydaje mi się bardziej „vitaliowy” niż tamten drugi   Na drugim pojawią się zupełnie inne treści, ale i tam zamierzam się pojawiać. Ostatnio nie miałam tematów do pisania, a i ochoty niewiele.   Życie jednak, jak zwykle, znalazło sposób, by przypomnieć o sobie. Czuję, że muszę to teraz wyrzucić z siebie . Wczoraj, późnym wieczorem, dotarła do mnie wiadomość o śmierci mojego wujka — brata mamy.   Kiedy miałam dziewiętnaście lat, odszedł mój tata, a od tamtej pory wujek Fredek zastępował mi ojca.   Byłam z nim bardzo blisko i jest mi cholernie ciężko, przykro, i nawet nie wiem, co jeszcze. Mam całą masę nieprzyjemnych emocji, których nie potrafię opisać. Jeszcze nie znamy terminu pogrzebu, ale chcemy pojechać do Białegostoku jak najszybciej. Dzieci zostają w domu, głównie ze względu na szkołę, a rodzi...

7, ostatni tydzień

Bardzo źle spałam, a właściwie spałam bardzo mało. Długo nie mogłam zasnąć, a potem obudziłam się dość wcześnie. Zegarek zliczył mi zaledwie trzy godziny z minutami. Kiepsko. Muszę się dalej pakować, po południu mam wykłady, a rano miałam włoski. Właśnie go skończyłam. Dodatkowo włączyła mi się perfekcyjna pani domu, bo przecież teściowie mają tu zamieszkać na tydzień, może i dłużej... Czasem zastanawiam się, czy nie wyszukuję sobie dodatkowych zajęć z premedytacją — tylko po to, by nie dopuścić myśli, które się czają. Zresztą samymi myślami też żongluję i przeciągam je na stronę „niemyslenia” o tym, co czuję. Dlatego od wczoraj sumienniej zaczęłam przykładać się do nauki na Romanistyce i przygotowań do matury z historii sztuki. Dziś Antoś jest w biurze i dostał około tysiąca stron różnych prezentacji do wydruku. Ja jestem mocno starej daty — notatki robię długopisem na kartkach, które zbieram w segregatorach do powtórek. Łatwiej pracuje mi się na prezentacjach, ale muszą być wydruk...

(16 DW)

Rano zaskoczył mnie problem jelitami, Antoine stwierdził, że jestem blado - zielona. Biegunka, z przerwami, męczyła mnie do około godziny siedemnastej. Nie nie jadłam, uzupełniałem jedynie elektrolity na przemian co 2h z braniem węgla. Niestety moje plany przez tą przygodę legły w gruzach. Nie byłam na pobraniu krwi, ani wizycie u ginekologa. Do ginekologa następny wolny termin na 23 lutego. Szkoda. I yba poszukam innego w związku z tym. Chciałabym w cyklu styczniowym zrobić już badania hormonalne.  Teraz już czuję się dobrze, jutrzejsze spotkanie z psycholożką powinno dość do skutku. Teraz jestem już śpiąca, zmęczona i rozczarowana nie produktywnym czasem, którego pozostało tak mało. Sesja tuż tuż, do matury z historii sztuki zostało około 120 dni. Dziwi mnie jedynie to, że nie czuję przerażenia i w sumie spokojnie podchodzę, bez paniki, ale że świadomością ogromu pracy przede mną.