Kilka kroków od domu, a świat zwalnia. Pola, ścieżki, cisza, powietrze, które układa myśli na nowo. Wczorajszy spacer, mimo lekkiego mrozu, był zaskakująco ciepły i bliski. Byliśmy tylko we dwoje — ja i Antoine — a w tle biegała szczęśliwa Nora, która kocha te pola całym swoim psim sercem. Rozmawialiśmy długo, spokojnie, tak jakby czas na chwilę przestał istnieć. Niestety, nie rozpoczęłam wczoraj mojego „wannowego” morsowania. Trochę z lenistwa, trochę z chłodu po spacerze. Nic się nie stało — spróbuję może dziś, ale pewniej jutro. Dziś mam spotkanie z psychologiem o 11:45, w Paryżu. Rozpoczynam terapię, a przynajmniej takie jest założenie. To będzie pierwsze spotkanie i pierwsza rozmowa. Jestem jednocześnie przerażona i zaintrygowana — jak przed wejściem w coś nowego, nieznanego, ale potrzebnego. ..
Miłość do sztuki, tańca, muzyki...